3.04.2014
 Z racji tego, że niedługo mija 11 lat mojej czarowniczej praktyki i 7 lat bytności w pogańskim i ezoterycznym cyberświecie naszła mnie ochota na małe wspominki.

 Pogański światek kojarzy mi się przede wszystkim z całą masą afer różnej maści, których areną były przede wszystkim fora dyskusyjne. Światkami konfliktów byli nie tylko użytkownicy tychże for, ale także jeden z autobusów warszawskiej komunikacji miejskiej, a także pewna weranda. Niestety weranda głosu nie ma, a śladów niektórych konfliktów próżno szukać nawet w odmętach sieci - niektóre miejsca sieciowe zdążyły już dawno umrzeć na amen (przykładem jest m.in. forum-nie-o-pogaństwie). Na szczęście wiele afer nadal żyje w mojej pamięci  - w tej kwestii jestem nawet gorszy niż internety, bo moim neuronom problem padu bazy tudzież  niezapłaconej domeny nie grozi :>

 Przez te siedem długich lat mieliśmy kilka pokoleń pogan, paru pagan celebrities i całą masę afer o różnym zasięgu. Postanowiłem wspomnieć o kilku, które najmocniej wyryły się w mej pamięci.

 Po zarejestrowaniu się na Rozstajach administrowanych przez Ailinon, życzliwe osoby poinformowały mnie jak wygląda sytuacja w pagan światku. Uświadomiono mnie who is who oraz kto z kim nie rozmawia i dlaczego. Pamiętam między innymi o pewnym magicznym sklepiku, którego asortyment obejmował szmańskie kamienie, magiczny płyn do mycia podłóg (miał dawać bogactwo) oraz figurki, które miały udawać neolityczne. W rzeczywistości wyglądały one jak posklejane kozie bobki, ale jak wiadomo sztuka rządzi się własnymi prawami. "Rozstaje" były też światkiem umawiania się na piwo - w tle przewijały się deklaracje o sabotowani poczty pantoflowej i o tym kto komu NIE dosrywał w różnych miejscach sieci.

 Później powędrowałem na forum-nie-o-pogaństwie (FNOP) założone przez Sol. Była ona bohaterką jednej z afer - paganświatek zastanawiał się czy Sol rzeczywiście jest gardnerianką. Problem nie został jednoznacznie rozwiązany do dnia dzisiejszego.
Na forum-nie-o-pogaństwie działy się różne rzeczy - niektóre z nich zdecydowanie wymykały się Logosowi. Przez to miejsce w sieci przewinęło się paru pogańskich celebrytów - niektórzy po krótkiej bytności, na skutek różnych okoliczności losu, postanowili się stamtąd wynieść.
Pewną furorę zrobił użytkownik zwany pieszczotliwie Ufokiem, który prezentował dość nietypowe teorie na różne tematy. Dyskutowaliśmy między innymi na temat wcielania się w ciało biedronki i zastanawialiśmy czy rzeczona biedronka ma w ciele kieszonkę coby ową dodatkową duszę pomieścić.
Dość istotną częścią forum-nie-o-pogaństwie był shoutbox, na którym komentowano na bieżąco sytuację polityczną w paganświatku, które zwane było już wtedy pieszczotliwie bagienkiem.

Afer, które rozgrywały się na owym forum i w jego kuluarach postanowiłem jednak nie opisywać dla dobra czytelników bloga. Ich bohaterami były zdjęcia, teksty o ludzkich ekstrementach i pewien blog z wpisem o wąskich piczach :>

 Następnym etapem w historii bagienka było powołanie polskiego oddziału Międzynarodowej Federacji Pogańskiej. Pojawienie się tej organizacji w naszym kraju wywołało wiele kontrowersji w różnych miejscach sieci, co dość wyraźnie odczuł pierwszy koordynator tej organizacji. 

Pojawiło się także polskie forum PFI, na którym działy się rzeczy nie z tej ziemi. Najbardziej znana była oczywiście tzw, wojna wiccańsko-asatryjska, która miała kilka odsłon i której echa słychać do dzisiaj. Czynnymi uczestnikami owej wojny byli m.in. Rawimir, ówczesny polski koordynator PFI (oskarżany o stronniczość i kasowanie postów), Ulf (który ponoć wysłał jednej userce pewnego ezoterycznego forum bindrunę powodującą brzydkie efekty) oraz wiccańska arcykapłanka Agni. Skutkami wojny było m.in. ustąpienie Rawimira ze stanowiska, rzucenie włócznią, która nigdy nie chybia i wyzwanie na pojedynek w celu złamania nosa. Były też komiksy na FB i kilka innych zabawnych akcentów.
Casus wojny był potem omawiany na rozmaitych forach, w różnych kontekstach.

 Kolejne afery, o których mam zamiar wspomnieć dotyczą polskiego środowiska wiccan tradycyjnych. Czasy, w których wszyscy główni gracze wiccańskiej sceny żyli ze sobą w poprawnych stosunkach należą już dawno do przeszłości. Dzisiaj nikt już nie liczy na to, że nastąpi wielkie pojednanie, a skłócone ukryte dzieci Bogini wezmą się za rączki i wspólnie pomaszerują w stronę zachodzącego Słońca. Były nawet próby stworzenia jednego, wspólnego wiccańskiego forum, ale spaliły na panewce.

 Obecnie mamy trzy różne fora, prowadzone przez różnych arcykapłanów. W przeszłości różnie z tym bywało - sytuacja, w której pomysłodawczyni forum i osoba najbardziej w jego prace zaangażowana zostaje z niego wykopana może zdarzyć się chyba tylko u nas ;] Historia niektórych for jest dość zagmatwana i tylko nieliczni są w stanie, w miarę całościowo, ogarnąć ten temat.
Pokojowa koegzystencja różnych wiccańskich linii na jednym forum dyskusyjnym kończyła się zazwyczaj w momencie pojawienia się odmiennych punktów widzenia na różne aspekty wicca. Skutkiem tego typu konfliktów było wycofanie się jednej ze stron z życia forum, a niekiedy wręcz wyczyszczenie forum z jednostek niewygodnych.

 Wiele kłótni odbywało się publicznie - oprócz klasycznych oskarżeń o sianie plotek i pomówienia modne stało się podważanie wiccańskości oponenta albo przedstawianie w złym świetle linii, w której został inicjowany. Do dnia dzisiejszego na jednym z for można znaleźć ślady tych konfliktów - z lektury stosownych wątków możemy się dowiedzieć kto pijąc wino na werandzie nie odbierał telefonów i SMSów.

 Problem rozwiązano w bardzo prosty sposób - każdy ma swoje forum, a osoby zaangażowane w konflikt unikają przebywania w jednym pomieszczeniu sam na sam.

 W ramach puenty cytat z "Wesela" Wyspiańskiego:

PAN MŁODY:
Myśmy wszystko zapomnieli;
mego dziadka piłą rżnęli…
Myśmy wszystko zapomnieli.

GOSPODARZ:
Mego ojca gdzieś zadźgali,
gdzieś zatłukli, spopychali, kijakami, motykami;
krwawiącego przez lód gnali…
Myśmy wszystko zapomnieli.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu

Łączna liczba wyświetleń

Archiwum

Obserwatorzy

Kontakt

mail: verm@onet.pl